Od pracy w salonie DepilConcept do własnego biznesu. Na portalu franchising.pl pojawił się wywiad z Martyną Błaszczyk – franczyzobiorcą DepilConcept w Szczecinie.
Pani Martyna zaczynała od pracy na etat i wykonywania zabiegów. W pewnym momencie zapragnęła stworzyć własny salon DepilConcept. Na drodze do spełnienia marzenia pojawiły się przeszkody związane rzetelnością ekipy remontowej i utratą pracownika, ale pani Martyna szybko je pokonała i z miesiąca na miesiąc osiągała coraz lepsze wyniki:
Z miesiąca na miesiąc przychody rosły i Martyna Błaszczyk zaczęła myśleć o kolejnej lokalizacji, jednak jesienią straciła jedną z dwóch pracownic. Zamiast skupić się na rozwoju biznesu, musiała poświęcić więcej czasu na obsługę klientek.
– Prowadzenie własnej firmy to nie zabawa – mówi franczyzobiorczyni. – Nawet w biznesie franczyzowym, który z definicji prowadzi się łatwiej, pojawiają się przykre niespodzianki. Ale cóż było robić, pracowałam jeszcze więcej, do dwunastu godzin dziennie. Obsługa klientek i rekrutacja – tak upłynęła mi jesień.
W listopadzie franczyzobiorczyni zatrudniła nową pracownicę. Mówi, że to był przełomowy moment. Nowa kosmetyczka szybko wdrożyła się w rytm pracy, a salon powrócił na ścieżkę wzrostów.
– W listopadzie zajmowaliśmy 33. miejsce w rankingu sprzedaży w sieci, w grudniu awansowaliśmy o cztery pozycje, zaś w styczniu zajęliśmy 16. miejsce na 51 salonów. Luty również był bardzo dobry – cieszy się franczyzobiorczyni.
Obecnie pani Martyna jest na etapie materializowania pomysłu o otwarciu drugiego salonu:
Martyna Błaszczyk dodaje, że powoli zaczyna odcinać kupony od ciężkiej pracy. Jej gabinet pracuje pełną parą, a większość terminów rezerwują klientki stałe oraz z polecenia. Franczyzobiorczyni mówi, że przydałby się drugi punkt. – Biznes idzie coraz lepiej, więc powróciła myśl o rozwoju i rozważania: „Stargard czy Szczecin?”. Liczę, że w ciągu kilku najbliższych miesięcy ten dylemat się rozstrzygnie, zaś mój obecny gabinet pozwoli mi zapracować na otwarcie drugiego – dodaje franczyzobiorczyni.
Co z konkurencją? Okazuje się, że przy zapewnieniu wysokiej jakości usług i budowaniu z klientami trwałych relacji, obecność innych salonów w okolicy nie jest przeszkodą w osiąganiu wysokich wyników:
– Moją podstawową przewagą jest specjalizacja – ocenia Martyna Błaszczyk. – Nasze klientki są coraz bardziej świadome, wyedukowane i wymagające. Oczekują pogłębionej, profesjonalnej wiedzy, a w naszych gabinetach spodziewają się znaleźć zabiegi na najwyższym poziomie, zgodne z najnowszymi trendami oraz wiedzą z dziedziny kosmetologii i wykonane przy użyciu nowoczesnych urządzeń – dodaje.
Franczyzobiorczyni mówi też, że istotną częścią jej pracy jest systematyczny osobisty kontakt z klientkami. – Panie bardzo lubią, jak się je zaprosi na zabieg lub przypomni o wizycie. To tak naprawdę część mojej usługi.
Cały wywiad możesz przeczytać tutaj.
